Słoneczne Buenos Aires, ptaki ćwierkają, morze szumi.
Pewnie zwykły człowiek przystanął by na chwilę i wsłuchiwał się w piękne dźwięki natury ale nie oni.
Ciągle w biegu, od imprezy do imprezy, jedynym przystankiem jest szkoła po mimo jej groźnej nazwy i tego, że jest prywatna. Wszyscy ją uwielbiają, ma w sobie to coś i to nie jest to, że jest najlepsza w całej Ameryce, ta szkoła ma ich.
Mogłoby wydawać się, że to dziwne. Szkoła, którą lubią uczniowie. Jednak to wcale nie dziwne. To dzięki niej są tym, kim są. To dzięki niej zyskali taki szacunek. To dzięki niej mają wszystko.To dzięki niej poznali siebie...
Violetta stała na lotnisku z paszportem w ręku. W głowie układała sobie już przeprosiny dla swoich przyjaciół. Nadal nie mogła uwierzyć, że zrobiła im takie świństwo a później uciekła jak jeden wielki tchórz. Jednak nie cofnie już czasu. Nie zmieni już niczego co zrobiła. Westchnęła. Bała się momentu, w którym prawda wyjdzie na jaw. Usłyszała ostateczne wezwanie do odprawy. Spojrzała po raz ostatni na swoje miasto. Miasto, które przez kilka miesięcy było jej zastępczym domem, z dala od rodziny zdana sama na siebie.
Ewidentnie ją to zmieniło, stała się inną osobą nie upijała się już do nie przytomności, rzuciła papierosy, wszystko wraca do normy. Tylko czy to znowu się nie zacznie? To błędne koło nałogów, które wcale nie tak łatwo opuścić. Miała nadzieję, że się ponownie nie zmieni. Że będzie już taka jaka była w tym mieście. Zawsze. Jednak czy czasem już się nie zmieniła? Z rozmyśleń przerwał jej dźwięk telefonu. Mama.
Tęskni za nią, strasznie.
Może była dla niej oschła ale w głębi serca zawsze mocno ją kochała. Nadal kocha.
Niepewnie nacisnęła zieloną słuchawkę. - Halo?- odebrała starając się brzmieć obojętnie. - Viola!- krzyknęła do słuchawki jej mama.- Nawet nie wiesz jak się stęskniłam! - Fajnie. Ja jakoś za często o was nie myślę- skłamała. Tak naprawdę zawsze kiedy miała problem, a było to często, zastanawiała się jak zareagowałaby jej mama. Zmieniła się ale jednak musiała zachować pozory. Chciała, żeby było jak dawniej tylko lepiej, o wiele lepiej. Szkoda, że nie może cofnąć cennego czasu, który by wszystko naprawił. Jeden błąd a zniszczył jej cały piękny świat. - Violuś, słuchasz mnie?- usłyszała głos mamy. - Sorry, muszę kończyć. Wiesz... - Tak wiem. Lekcje. Cześć kochanie, zadzwonię później!- przerwała jej. Violetta schowała telefon do kieszeni i chwyciła metalową rączkę szarej walizki. Głęboko odetchnęła. Wiedziała, że gdy przejdzie przez odprawę nie będzie już odwrotu. Odejdzie.
A jej odmieniony świat pozostanie tylko w jej pamięci.
Powróci stara Viola, każdy nerw w jej ciele o tym mówił.
Miała chwilę, w których się wahała, chciała zostać i to było widać na pierwszy rzut oka. Ale coś ją kusiło, chciała się przekonać, chciała ich znowu zobaczyć...
Chciała przeprosić ich, dowiedzieć się czy już jej przebaczyli. Coś jej mówiło, że nie warto to robić, że nie chcą jej tam. Jednak coś innego mówiło, że musi ich zobaczyć, przeprosić, przytulić. Chciała, żeby wrócili dawni przyjaciele.
Wyciągnęła z torebki zdjęcie, na którym byli oni, każdy kogo dażyła największym uczuciem na świecie. Przejechała po nim palcami a pojedyncza łza spłynęła po jej różowawym policzku.
Teraz była pewna. Musi ich zobaczyć. Muszą znowu być zgraną paczką. Otarła łzę i zacisnęła mocniej dłoń na rączce walizki. Powoli ruszyła w stronę odprawy, a każdy krok utwierdzał ją w przekonaniu, że to co robi jest słuszne.
***
Obudził się z myślą, że wszystko będzie tak jak zwykle. Słońce grzało, ptaki śpiewały- zapowiadał się piękny dzień. Coś mu jednak podpowiadało, że coś się wydarzy. Zwyczajny człowiek pewnie, by to zignorował. Ale nie on. On zawsze ufał przeczuciu. Ostatnio nawet nie myliło go ani trochę. Zawsze trafiało w dziesiątkę. Tym razem nawet ON go nie posłuchał. W końcu co mogłoby zepsuć taki cudowny dzień? Nic. Chyba nic.Myślał o niej, o tej jednej nocy spędzonej z nią. Cały czas siedziała mu w głowie, chociaż wyjechała. Czuł do niej coś więcej wiedział to od początku ale wypierał to ze świadomości, nie chciał robić przykrości swojej dziewczynie, którą kochał. Właśnie kochał, teraz nie chce jej po prostu zranić.
Jednak cichutki głosik w jego głowie mówił mu, że nie może wyrzucić z głowy tej drugiej. Ignorował go jednak, bo wiedział, że jego dziewczyna coś dla niego znaczy. Zmieniła wiele w jego życiu. Musiał jednak zrozumieć, że nie łączy ich ta sama więź co kiedyś. Bolała go głowa, wczorajsza impreza jednak się udała. Cóż było niesamowicie razem z Ludmiłą i Diego byli w klubie, potańczyli, napili się, było super ale jednak coś mu mówiło, że nie jest tak jak ma być, czegoś brakowało. Jeden element układanki zniknął i nie mógł go odnaleźć. To tak jakby całe jego szczęście było jakimiś puzzlami, a jeden, najważniejszy kawałek zniknął. Problem był w tym, że nie wiedział gdzie go szukać.
Przeczesał ręką włosy i powoli wstał z łóżka. Wiedział, że musi już się zbierać. Za godzinę miał spotkanie z Ludmiłą.
Jednak nie wiedział, że ktoś ważny dla niego, tak bezczelnie pokrzyżuje mu plany.
---
Witamy Charlotte i Vanill, Vanill i Charlotte !
Zachęcamy do czytania.
Chyba tylko tyle mamy do powiedzenia na razie :)
Pozdrawiamy i życzymy miłej lektury !
Charlotte i Vanill

Witam Was!
OdpowiedzUsuńCharlotte i Vanill, Vanill i Charlotte. ^^
Gdyby nie pewna istotka pewne by było to, że bym się tu nie znalazła XD Dżem normalnie zawsze i wszędzie, haha XD
Dobra, zaczynam XD ._.
Rozdział był śliczny <3
Gratuluję pomysłu dziewczęta. c: (tak szlachetnie XD)
Dzieje się akcja, haha. xd c:
Violetta uciekła? Wow. ;o XD
Każdy musi czasem od czegoś uciec, tak to jest.
Nie mogła niczego powstrzymać.
Choć przestała palić i tak dalej to i tak nie jest jej łatwo, hm.
Dobra, pierdołki pierdołkami, muszę jutro iść do szkoły XD
Więc w każdym razie na samiutki początek blogowania na tym oto blogu (XD) życzę wam fali nowych obserwatorów, komentarzy i wyświetleń. ♥
P.S. - w wolnym czasie zapraszam do mnie (ah te reklamy XD) : http://sensazione-magica.blogspot.com/
P.S. #2 - Jeżeli bdz Leonetta daje 10/10 XD
P.S #3 (Jezu, haha. XD) - Charlotte, powiem Ci, że zacne masz nazwisko XD <3
Boże, spadam, wariuję. XD
Ciao dziewczęta, xoxo.
~ Martyna .
Czas na komentarz Cannelle prawda ? OCZYWIŚCIE ! Jak to mówią na kom Cannelle nigdy za późno XD
OdpowiedzUsuńNo dobrze czas zacząć swój wywód XD
Wasz styl pisania jest intrygujący , z zaciekawieniem czytałam ten prolog . Zachęciłyście mnie nim do wchodzenia częściej na tego bloga , a czytanie blogów innych niż już mam , a jest ich zaledwie z 6-7 to dla mnie rzadkość . Więc czujcie się zaszczyceni (oczywiście to był żart XD ) Ale tak serio to podba mi się wasz pomysł na opowiadanie . Jednym słowek Kocham , Kocham , Kocham . Kocham .Kocham
Całuję was mocno i czekam na next
Cannelle
PS . Ode mnie dostajecie przezwisko motylki (bo popatrzyłam się na mój zeszyt XD)
Drogie, dziewczęta! ♥
OdpowiedzUsuńCharlie (taki skrócik, hihi) i Vanill, Vanill i Charlie!
Toż to jest wspaniałe, niesamowite, ogłupiające ♥ Jak się cieszę, że tu weszłam, że dostąpił mnie taki zaszczyt. Dziękuje pewnej osobie za cynka, hłyhły ;>
To dopiero prolog, a ja już wiem, że to pokocham - szczerze, całym serduszkiem ♥ Innej opcji po prostu nie ma, no nie ma!
Dość, że tak wspaniałe postacie będą występować, to jeszcze wy to piszecie. WY! ♥ Takie talenty, co już po tej publikacji - widać świetnie!
Ja już chcę rozdział pierwszy, albo zaraz oszaleję! No nie żartuję...
Wiem, że ta opowieść będzie niesamowita, MUSI! ♥
Ściskam mocno, Eddie ;*
P.S: Charlie - GRZEJNIKU, PARAPECIE, KOCHAM CIĘ, YAYAY ♥♥♥